FANDOM


Haj. Tu znowu JA. Po namyśle postanowiłem nie dodawać opowieści po zakończeniu. Za dużo roboty. Będę po prostu dodawał po rozdziale. Życzę miłego czytania i pozdrawiam.

Ogłaszam nabór postaci do opowiadania. Potrzebuje max. 5 postaci. Jedna osoba może dać po jednej od siebie, więc chętni muszą się zastanowić. Czas trwa do rozdziału 4 lub do wyczerpania limitu. Postaci proszę zgłaszać na tablicy. Pozdrawiam!

UWAGA!

OPOWIEŚĆ ROZGRYWA SIĘ W ALTERNATYWNEJ RZECZYWISTOŚCI I NIE MA NIC WSPÓLNEGO Z OFICJALNYM KANONEM PRZYGÓD JEŻERA.

DRUGA SPRAWA TO PROLOG. MÓWI TAM JEŻER W PIERWSZEJ OSOBIE, ALE OPOWIEŚĆ OPOWIADA NARRATOR. PISZĘ TO, ABY NIKT SIE NIE ZDZIWIŁ!

Dobra, koniec capsa, JADYMY!

PROLOG: Edytuj

Miasto, które pochłonęła niewola, z dnia na dzień stawało się coraz gorsze. Roboty tego szaleńca były nieprzewidywalne. Nakładał on bolesne kary za bzdurne przewinienia, jak np. zabójstwo teściowej. Miasto zostało oddzielone od świata. Nic nie było już takie same. Mogliśmy... ja mogłem temu zapobiec. Tylu ludzi zginęło. Przeze mnie. Byłem zbyt słaby. Do dziś żałuję. Dwa lata temu... nie zapomnę tego dnia. 8 sierpnia 2013 roku, armia doktora Nikczemnika najechała na miasto, w którym niedawno się osiedliłem. Myślałem, że wszystko pójdzie gładko. Przeliczyłem się... tak bardzo... Zacząłem od wyzwisk. Po porządnym zwymyślaniu rzuciłem się na jego potwornego robota. On złamał moje kolce, rzucił w mojego przyjaciela, i mocno poturbował. Myślał, że nie żyjemy, dlatego nas zostawił. Potem przejął miasto. Od tego czasu sieje terror. Ja, Jeżer, stoję na czele grupy, zamierzającej położyć temu kres. Oto moja misja. Nigdy nie spocznę. Nigdy...

ROZDZIAŁ 1: Edytuj

- LotKot, co ty wyprawiasz? - spytał zdenerwowany Jeżer

- No co? Nudzi mi się, więc postanowiłem pożonglować...

- Ładunkami wybuchowymi? Przestań! Upuścisz i zepsujesz! Oddaj to! Od tego zależy atak na fabrykę robotów! Jeśli się uda, Nikczemnik będzie miał ich mniej, a my będziemy mogli łatwiej go pokonać. 

- Tak, tak, znam plan... - powiedział znudzony kot.

Przyjaciele stanęli przy bramie. Była ona oczywiście zamknięta. Mur był niezwykle duży. Nawet umiejętności LotKota nie dałyby rady pokonać tej przeszkody.

- Jaki mamy plan? - spytał LotKot.

- Hmm... - zastanawiał się Jeżer. 

Spojrzał na rynnę, i dostał olśnienia.

- Umiesz się wspinać?

- Nie próbowałem, a co?

- Chodź za mną.

Jeż zaczął wspinaczkę. Po nim LotKot. Wspinali się pół godziny. Zdyszani postanowili chwilę odpocząć. 

- Jakbym wiedział, że tak będzie, wziąłbym wodę, albo lepiej! Linę z hakiem. - powiedział Jeżer.

Po odpoczynku zaczęli zbliżać się do fabryki. Zobaczyli dosyć dużego robota strażnika.

- Zajmę się nim. - rzekł jeż.

Bohater podszedł do robota, a w jego głowę wbił ostrze. Następnie zaciągnął go za budynek, aby nikt nie zauważył "zwłok". 

- Ok, chodźmy. 

Gdy już zbliżyli się do fabryki, zauważył ich inny, mniejszy robot.

- WZY-WAM PO-SI-ŁKI -IN-TRUZ W FA-BRY-CE! - krzyknął do mikrofonu.

W jednej chwili bohaterów otoczyły roboty. 

- Musimy zwiewać! - powiedział jeż.

- Stary, chodź raz sie zabawmy, od dwóch lat nie mieliśmy porządnej nawalanki!  

- Cóż... dobra!

Rozpoczęła się walka.

ROZDZIAŁ 2: Edytuj

Przyjaciele już na start przegrywali. Roboty skupiły się głównie na jeżu, znając jego siłę. Ich ruchy były coraz trudniejsze do zablokowania. W końcu padł wycieńczony. LotKot widząc przyjaciela natychmiast ruszył mu z pomocą. Rozpędził swój ogon jakby do lotu, i przeciął przeciwników na pół. Robotów było jednak coraz więcej i więcej.

- Miałeś rację,  zielony,  trzeba spadać!

Przez myśli Jeżera przeszła myśl "A nie mówiłem!", ale był tak wycieńczony, że nie dał rady nic powiedzieć. LotKot zabrał go na plecy, podleciał nieco w górę, i rozpoczął wspinaczkę.

------------------------------------------------------------

Przyjaciele stanęli obok śmietników. Rozsunęli je, i otworzyli klapę ukrytą pod nimi. Po wejściu przeszli wielki korytarz,  i znaleźli się w ogromnym pomieszczeniu pełnym monitorów. Przed monitorami siedziała brązowa jeżyca. Ubrana była w płaszcz granatowego koloru, spodnie tej samej barey, a na sobie miała purpurowy stanik.

- Wielkie dzięki, że pomogłaś! - krzyknął Jeżer, który czuł, jakby stracił honor.

- Czemu od razu na mnie krzyczysz? Monitory miały duży problem, nie wiedziałam co się dzieje, nie miałam nawet czasu na naprawę, bo Norker ciągle mnie zanudzał, żebym naprawiła jego radio!

- Nie mogłaś po prostu go spławić?! Radio ważniejsze od nas?! Gdyby nie LotKot już bym umarł!

- Przestań, mam dość! Boję się Ciebie! Ciągle na mnie krzyczysz! Jakby dalej tak było, uderzyłbyś mnie za tydzień. Wiesz co? ZRYWAM Z TOBĄ! Jesteś jak Mason! Agresywny!

To przybiło Jeżera, w jego oczach pojawiło się kilka łez. Starając się ukryć smutek, uciekł do swojego pokoju. Po wejściu od razu rzucił się na łóżko.

- "Co się ze mną stało? Czemu taki jestem? Czuję się jakbym stracił honor. Ale ja nie jestem jak Mason! Ja nie daje jej żyć o suchym chlebie! Ja jej nie biję! To, że na nią krzyczę, nie znaczy, że nienawidzę... ale nie powinienem... idę ją przeprosić..." - myślał. Od razu wyszedł z pokoju. To co zobaczył, wprawiło go w osłupienie.

Obok monitora zobaczył Kornela dającego kwiaty Aili. Ona chichotała. Jeżer ukrył się za ścianą i zaczął nasłuchiwać.

- Podobają się? - spytała kolczatka.

- Róże? Moje ulubione! Wiedziałeś...

- Jasne. Chcesz może... pójść ze mną do mojego pokoju?

- A co będziemy tam robić?

- Heh, różne rzeczy.

Jeżer wiedział, co Kornel miał na myśli. Musiał szybko działać. Wybiegł zza ściany, zamachnął się na kolczatkę i uderzył ją z całej siły w twarz.

- Odbiło ci, psycholu?

- To, że ze mną przed chwilą zerwała, nie znaczy, że możesz z nią od razu iść do łóżka, frajerze!

- Chcesz się bić? Proszę bardzo!

Kolczatka uderzyła jeża w brzuch. Jeżer zamachnął się z całej siły,  ale zamiast Kornela ujrzał obraz najazdu Nikczemnika na miasto. Mimo, że tego nie chciał, mówił różne rzeczy,  nie koniecznie dobre o doktorze. Następnie wbrew woli rzucił się na robota. Poczuł straszny ból. Zobaczył Kornela. Bił go bardzo mocno w brzuch. Jeż upadł na kolana. Kolczatka zaczęła bić go z całej siły pięśćmi w twarz. Potem wziął jego głowę, i uderzył go z całej siły kolanem w twarz. Jeżer padł nieprzytomny i cały zakrwawiony

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki