FANDOM


Historia ta opowiada o początku przyjaźni między chorą na nowotwór Kangurzyczką Tatianą a pozbawionym odporności robotycznym Liskiem, CYPH3Rem.

Rozdział pierwszy: PoczątekEdytuj

Ranek. Tatiana wstała rano, by pomóc mamie zrobić śniadanie. Mimo, że jej mama uznała, że nie może ona się przemęczać, kangurzyczka pomogła jej. Minęło dwadzieścia minut. Tatiana powiedziała mamie, że wychodzi i będzie za półtora godziny. Po piętnastu minutach kangurzyczka wspinała się po górze. Nagle przeleciał ptak, a dziewczyna zagapiła się i w efekcie skręciła nogę.

- Ratunku! Pomocy! Niech mi ktoś pomoże! - wołała Tatiana.

Międzyczasie gdzieś na jakieś dróżce przechodził sobie robotyczny lis. Nagle usłyszał wołanie o pomoc. Szybko pobiegł i zobaczył kangurzyczkę, która złamała sobie nogę. Po 5 minutach lisek pomógł jej.

- Dziękuje Ci bardzo! Jestem naprawdę Ci wdzięczna! - powiedziała - Jak się nazywasz?

- Nazywam się CYPH3R. - powiedział robotyczny lisek.

- Miło mi! Kangurzyczka Tatiana. A mogę na Ciebie mówić Cyprek?

- Jeśli chcesz... - odpowiedział smutnie CYPH3R.

- Dobrze, Cyprek. Wybacz, ale muszę wracać już do domu. Mama będzie się o mnie martwiła. Spotkamy się jutro w mieście? - zapytała Tatiana.

- Możemy.

- To do jutra Cyprek! I jeszcze raz dziękuje! - pożegnała się Tatiana.

Po dwudziestu minutach Tatiana wróciła do domu. Urszula zapytała się jej, co jej tak długo nie było. Choć Tatiana zawsze mówiła prawdę, skłamała, że klimat miasta ją wciągnął. Kangurzyczka nie mogła się doczekać drugiego spotkania z CYPH3Rem.

Rozdział drugi: W mieścieEdytuj

CYPH3R podszedł do drzewa pośrodku polany. Wspiął się na najsolidniejszą gałąź i podkulił nogi. Cały czas myślał o tej dziewczynie, którą dzisiaj spotkał. Z jakiegoś powodu wydawała mu się bliska. Gdyby tylko wiedział dlaczego... Po kilku minutach rozmyślania nad tym samym, zasnął.


Robo-lisek obudził się mocno podładowany. Założył wiszący na sąsiedniej gałęzi plecak, zeskoczył z drzewa i zaczął biec ile sił w nogach do miasta.

- Spóźnię się, Spóźnię się...

W końcu dotarł do miasta, a dokładniej do budki z lodami. W oczekiwaniu na kangurzyczkę, postanowił kupić jej coś słodkiego.

- Poproszę dwie kulki waniliowych. - poprosił lodziarza.

- Należy się jeden dolar. - powiedział sprzedawca, podawszy liskowi zamówione lody. Ten wyciągnął z plecaka banknot i podał lodziarzowi.

- Cyprek! Jesteś! - usłyszał znajomy głos. Odwrócił głowę. To Tatiana szła w jego stronę, lekko utykając. Uśmiechnął się do niej przyjaźnie.

Nagle Tatiana się potknęła. CYPH3R jak najszybciej do niej pobiegł i złapał ją, zanim jeszcze upadła. Cały czas trzymał w ręce lody dla niej.

- Niezły refleks. - zaśmiała się kangurzyczka.

- Dziękuję. - Robianin postawił przyjaciółkę na nogi. - Kupiłem ci lody.

- Jej! Dzięki, Cyprek! - Tatiana wzięła lody od robo-liska i ich spróbowała. - Mmm... Waniliowe! Naprawdę ci dziękuję!

Przez chwilę panowała między nimi cisza.

- Czemu sobie nie kupiłeś? - przerwała ją Tatiana.

- Nawet gdybym je kupił, to bym ich nie spróbował... - odparł smutno CYPH3R.

Rozdział trzeci: Smutna prawdaEdytuj

Tatiana nie chcąc denerwować CYPH3R-a, postanowiła zmienić temat. Rozmawiali o mieście, w którym drugi raz się spotykają. Po godzinie kangurzyca i robotyczny lisek pożegnali się i wrócili do swoich stron.


Kolejny dzień. Tatiana poszła do parku, by trochę się poruszać. Niespodziewanie spotkała CYPH3R-a.

- Cyprek! Nie spodziewałam się, że będziesz tutaj. - zawołała szczęśliwa Tatiana.

- Przypadek? Nie sadzę. - powiedział lisek.

Po minucie usiedli na ławce i cały czas rozmawiali. CYPH3R chcąc wiedzieć więcej o nowej koleżance, zapytał się jej o przeszłości.

- Wiesz? Zastanawia mnie twoja przeszłość. Mogłabyś nieco o sobie powiedzieć? - zapytał się lisek.

- Cóż, mój tata umarł w dzień moich narodzin na raka. Mama wychowywała mnie samotnie. Byłyśmy szczęśliwe... Jednak po dwunastu latach okazało się, że mam nieuleczalnego raka.

- Bardzo mi przykro z tego powodu... - powiedział smutnie CYPH3R.

- Dzięki... Ale wiesz co? Niezależnie od tego, czy będzie znacznie gorzej, i tak się czuje szczęśliwa. - powiedziała Tatiana.

- Dlaczego? Nie rozumiem.

- Bo trzeba się cieszyć każdym dniem swojego życia. Życie jest tylko jedno, jest piękne.

- Też chciałbym tak myśleć... - powiedział lisek.

Po pół godzinie nasi bohaterowie pożegnali się. CYPH3R cały czas zastanawiał się nad słowami Tatiany.

Rozdział czwarty: Rozwiązanie problemuEdytuj

CYPH3R wszedł do garażu. Wewnątrz, między niechlujnie postawionymi półkami, stał metalowy stół. Przed na nim, w szkolnym stylu, spała jakaś postać w czarnym płaszczu. Robianin podszedł do osobnika i potrząsnął jego ramieniem.

- Kto mnie budzi? - spytał z mechanicznym akcentem, jak się okazało, niebieski, pół-mechaniczny Ryś. Spojrzał swoimi czerwonymi LEDowymi oczami na Liska. - A, to ty.

- I ciebie też Milo widzieć, Garm. - powiedział CYPH3R. - Słuchaj, mam do ciebie taką prośbę.

- Nie mogłeś zaczekać do rana?

- Być może nie będę już miał szansy.

Garm westchnął głośno, po czym odsunął się od stolika, ukazując 1/3 jego klaty w taśmie klejącej.

- Czy chcę wiedzieć, czemu owinąłeś się taśmą? - spytał niepewnie Robianin.

- Pamiętasz ten ostatni wyścig?

- No...

- Ci goście znaleźli mój czuły punkt. Więc postanowiłem zrobić sobie jakiś izolator.

- Izolator z taśmy izolacyjnej. Logiczne.

- Pod tym jest metalowa płytka. - powiedział Garm, strzelając facepalm'a. - Ale do rzeczy: po co mnie obudziłeś, ryzykując swoim i tak kruchym życiem?

- Poznałem taką fajną dziewczynę. - CYPH3R odruchowo zakleił Rysiowi pyszczek taśmą, by niczego nie palnął. - I okazało się, że ma raka. Chcę jej pomóc.

Garm oderwał taśmę, powodując u siebie silny ból w okolicach pyszczka.

- Niby jak? - spytał, powstrzymując w sobie chęć mordu. - Chcesz jej zfinansować chemioterapię?

- Nie. Poza tym wiesz przecież, że to nie zawsze działa.

Robianin westchnął, po czym zaczął powolnym krokiem spacerować po garażu.

- Chciałbym jej pomóc... Tylko jak?

Garm przewrócił oczami. Podszedł do Liska i podał mu nieco spękane lusterko.

- Co tu widzisz? - spytał.

- Siebie.

- Opisz swój wygląd.

CYPH3R spojrzał na Rysia zdezorientowany.

- Jestem biały, z szarymi akcentami...

- I?

- Mam niebieskie oczy...

- Iiii?!

- Jestem... - Lisek przyjrzał się uważniej. - No tak! O to chodzi! Jestem Robianinem!

- No nareszcie załapał! - powiedział do sufitu Garm. - Rozumiesz już aluzję?

- Tak sądzę. Możesz znaleźć jakąś maszynę nienależącą do Dr. Eggmana?

- Nie takie rzeczy się znajdywało.

- Dzięki! - odpowiedział z ekscytacją CYPH3R, po czym wybiegł z garażu. Garm odetchnął głęboko, po czym rzucił lusterko w kąt, wyłączył światło i wrócił do spania na stole, tym razem normalnie.


Nazajutrz CYPH3R szedł przez polanę, trzymając za rękę Tatianę. Ta miała opaskę na oczach, by nie podglądać.

- Gdzie mnie prowadzisz, Cyprek? - spytała przyjaciela.

- Zobaczysz.

Po kilku minutach dotarli do głębokiej jaskini. Jej ściany i sklepienie zdobiły świecące na żółto wzory.

- Dobra, możesz już zobaczyć.

Kangurzyczka ściągnęła opaskę z oczu i aż otwarła pyszczek z wrażenia.

- Łaa! Ale tu pięknie! - powiedziała zachwycona wzorami. - Ale po wyrazie twojego pyszczka widzę, że nie chciałeś mi tylko pokazać jaskini.

- Mówiłaś mi wczoraj, że jesteś chora.

- Tak...?

- Powiem ci w zaufaniu, że ja też. Na AIDS.

- Och... Przykro mi. Ale jak? Przecież jesteś robotem.

- Nie zawsze nim byłem. W ostatniej chwili ktoś uratował mi życie i zmienił w to, czym jestem teraz.

Dziewczynka przez chwilę milczała, łącząc wątki.

- Czy ty... Chcesz mnie zmienić w robota? - spytała w końcu.

- Posłuchaj. - CYPH3R chwycił Kangurzyczkę za ręce. - W ciągu ostatnich kilku dni bardzo cię polubiłem. Wieść o tym, że nagle by ciebie zabrakło... Nie chcę o tym nawet myśleć.

- Och, Cyprek...

Tatiana objęła Liska za szyję i mocno go przytuliła. Wtem rozległ się dźwięk ciężkich kroków. Z głębi jaskini wyszedł Garm, jedną rękę trzymając w kieszeni płaszcza, a duprugą trzymając kubek, z którego siorbał przez słomkę colę. Wystraszona tym wejściem Kangurzyczka, schowała się za CYPH3Rem.

- No, nareszcie jesteście. - powiedział Ryś, po czym spojrzał na dziewczynkę. - Więc to ty jesteś dziewczyną Cyphera? O, a może powinienem mówić "Cyprka"?

- Garm!

Tatiana zachichotała cichutko, widząc zakłopotanie na pyszczku Liska. Wyszła do cyborga.

- Jestem Tatiana. - powiedziała, wystawiając ku niemu rękę.

- Garm. - przedstawił się Ryś. - To jak? Jesteś gotowa wstąpić w szeregi NIEŚMIERTELNYCH?

Ostatnie słowo specjalnie wypowiedział głośniej, by echo jaskini rozniosło dookoła jego głos.

- Wow. Niezły efekt. - pochwaliła Garma Tatiana.

- Dlatego wybrałem to miejsce. Dyskrecja i zabójczy klimat.

Kangurzyczka uśmiechnęła się uroczo, po czym wróciła do CYPH3Ra.

- Dziękuję Ci, Cyprek. - zaczęła. - Dziękuję, że chcesz mi pomóc. Nie mówię "nie". Naprawdę nie mówię "nie". Po prostu... Muszę się nad tym zastanowić.

Dziewczynka pocałowała Robianina w policzek, po czym skierowała się do wyjścia.

- Do zobaczenia! - powiedziała na pożegnanie.

- Narka! - pożegnał się Garm. - Cypher, a niby taki cichy byłeś.

Lisek nie zareagował.

- Cypher? - Ryś pomachał mu przed oczami ręką. Brak reakcji. - Ziemia do Cyphera. Cypher, zgłoś się.

Cyborg stuknął CYPH3Ra w czoło. Ten z hukiem padł na ziemię. Zamrugał kilka razy i przyłożył sobie dłoń do pocałowanego policzka. Uśmiechnął się szczęśliwie.

- Pocałowała mnie. Naprawdę mnie pocałowała... - powiedział do siebie, po czym nastąpiło przeciążenie emocji i zemdlał.

Rozdział piąty: Decyzja, która może zmienić wszystkoEdytuj

Tatiana wracając do domu, cały czas rozważała, czy zgodzić się na "operację" czy też nie. Gdy wróciła do domu, postanowiła zapytać się mamy co by ona zrobiła, gdyby miała sytuację.

- Mamusiu, chcę Ciebie o coś zapytać.

- Zamieniam się w słuch.

- Gdybyś miała raka i by ktoś zaproponował pomoc w inny sposób, czy zgodziłabyś się?

- Ummmm, wiesz, że nie wiadomo, czy ta osoba naprawdę pomóc, ale jeśli chce z całego serca pomóc, zgodziłabym się. A dlaczego pytasz?

- Wiesz, w jakieś starej gazecie była taka ankieta i się pytam z ciekawości.

- Rozumiem. Idziesz spać czy będziesz oglądać telewizję.

- Jestem zmęczona, dobranoc mamo. - powiedziała Tatiana całując mamę w policzek.

- Dobranoc (Co moja mała kangurzyczka planuje? Będę musiała to sprawdzić).

Gdy Tatiana weszła do swojego pokoju, przebrała się pidżamę i położyła się do łóżka. Nie mogła spać. Cały czas miała wątpliwości, czy ta operacja będzie dobra. Rozważała także słowa matki. Po dwóch godzinach przemyśleń Tatiana zasnęła.


Nowy dzień. Jak zawsze Tatiana wstała, umyła się, ubrała się i poszła zjeść śniadanie. Podczas śniadania kangurzyczka rozmawiała z mamą na temat psychiki.

- Mamo, wiesz, umówiłam się z kolegą, że się przejdziemy. Będę mogła?

- Ostatnio nie ma Ciebie w domu, martwi mnie to. - odpowiedziała jej mama.

- Wiem, że Ci smutno z tego powodu, ale on stał się moim przyjacielem, obiecuje, że po tym spotkaniu będziemy więcej czasu spędzać! - powiedziała Tatiana - Słowo twojej córki!

- No dobrze, niechaj spełni się twoja prośba (Po co te myśli, żeby śledzić swoją własną córkę? Byłam głupia tak myśleć).

- Dziękuje! To ja już idę! Pa!

- Pa!

Tatiana wyszła ze swojego domu i od razu pobiegła do parku. Spotkała tam CYPH3R-a.

- Cyprek!

- Tatiana! - odpowiedział Robianin, przytulając ją przy okazji - I co? Przemyślałaś?

- Tak. Chcę tej operacji.

Rozdział szósty: OdrodzenieEdytuj

CYPH3R i Tatiana poszli do jaskini. Tam już czekał na nich Garm. Zaprowadził ich głębiej, aż do sporych rozmiarów cylindrycznej maszyny. Dookoła walała się masa kabli różnych długości i rozmiarów. W kącie stał metalowy stolik z przesuniętymi doń trzema krzesłami.

- Widzisz tę puszkę, skarbie? - spytał Tatiany Ryś, wskazując na maszynę. Kangurzyczka kiwnęła twierdząco głową. - To Roboticizer. Maszyna zmieniająca materię organiczną w mechaniczną. Wkrótce do niej wejdziesz.

- Czy ta przemiana boli? - spytała niepewnie dziewczyna, patrząc na CYPH3Ra.

- Trochę. - odparł Garm. - Ale kiedy robotyzacja dotrze do mózgu, już przestanie.

Tatiana poczuła się teraz wyjątkowo niepewnie. Uczucie to jednak częściowo minęło, gdy poczuła na ramieniu dotyk swojego przyjaciela.

- Dobra, zanim zaczniemy, mam dwa pytania. - rzucił nagle Garm.

- Pytaj. - powiedziała z lekkim uśmiechem Kangurzyczka. 

- Chcesz mieć po przemianie włosy?

- Pewnie! - odpowiedziała, przypomniawszy sobie swoje długie włosy jeszcze sprzed choroby.

- Czarne? Brazowe? Rude? Blond?

- Blond.

Wtem w stronę Tatiany poleciała długa blond peruka. Kangurzyczka złapała ją, obejrzała z każdej strony i z usmiechem założyła ją na głowę. 

- Jak wyglądam? 

W odpowiedzi otrzymała dwa kciuki w górę ze strony Robian.

- Dobra. Drugie, nieco dziwne pytanie. - powiedział Garm.

- Eee... Okej?

- Czy chcesz, aby to, co masz teraz na sobie, było częścią twojego ciała? 

To pytanie nieco zatkało Kangurzyczkę. Nie wiedziała, co powiedzieć. Po chwili jednak zrozumiała, o co chodzi Rysiowi.

- Niezbyt...

- Tak więc radziłbym ci się rozebrać.

-Co?! - Tatiana prawie krzyknęła. Nie zauważyła nawet, że zaczyna się czerwienić.

- Spokojnie, Tatiana. - powiedział CYPH3R. - Nie musisz ściągać wszystkiego.

- Poza tym, masz jeszcze futro. - rzucił od niechcenia Garm.

- Uch... No dobrze... Możecie się odwrócić? 


Tatiana stała już w Roboticizerze, kompletnie rozebrana. Po chwili została oddzielona od Garma i CYPH3Ra dużą półprzezroczystą szybą. 

- Jak się czujesz? - spytał ją Lisek.

- Nieswojo... - odpowiedziała. - Jak długo to potrwa?

- Jakieś dwie-trzy minuty. - powiedział Garm. - Najlepiej się rozluźnij.

- Spróbuję...

Po chwili Ryś wcisnął kilka przycisków, a złote rysy na ścianach zaświeciły mocniej. Wnętrze maszyny zaiskrzyło intensywnie. Nagle wszystkie iskry skupiły się na ciele Tatiany, powodując u niej potworny ból. Tam, gdzie uderzyły już kilkukrotnie, dało się ujrzeć małe metaliczne refleksy.

CYPH3R był porządnie zestresowany tym, co się teraz dzieje. Garm wręcz przeciwnie - wydawał się zupełnie tym nie przejmować.

Po trzech minutach pełnych iskier i agonalnego krzyku, Roboticizer sończył swoją pracę. Chwilę później szyba uniosła się, a zza niej zaczęła wylatywać para wodna.

- Tatiana! - krzyknął CYPH3R i wbiegł do środka.

Na podłodze leżała zrobotyzowana już Kangurzyczka. Jej jasnobrązowe futro zastępowało teraz twarde metalowe poszycie. Jej nowe włosy przypominały teraz długie, cienkie, złotawe kabelki.

Lisek uklęknął i wziął Tatianę na ręce. Ta powoli otworzyła świecące na żółto oczy.

- Cyprek...? - powiedziała mechaniczny, głosem, widząc nad sobą swojego przyjaciela.

- Jak się czujesz? - spytał CYPH3R. 

- Dobrze... Pomożesz mi wstać?

Rozdział siódmy: Rozpacz matkiEdytuj

Tatiana nie mogła uwierzyć w swoją przemianę. Z jednej strony już nie umrze, ale ceną jaką musiała zapłacić to zmiana w robiankę. W dodatku nie wiedziała jak zareaguje jej mama, która o niczym nie wie. Kangurzyczka ubrała się, podziękowała Garmowi za pomoc i poprosiła CYPH3R'a, by odprowadził do domu. Lisek sie zgodził. Po drodze nasza dwójka rozmawiała ze sobą.

- Boję się, jak moja mama zareaguje. - powiedziała Tatiana swoim mechaniczyn głosem.

- Nic o tym nie wie?

- Nie. Obawiałam się, że nie zgodziłaby się na to. A zazwyczaj się o wszystko ją pytałam.

- To to jest problem. - stwierdził CYPH3R - Ale nie martw się, będzie dobrze.

- Dzięki. - odpowiedziała kangurzyczka, uśmiechając się.

Po dwudziestu minutach dotarli do jej domu. Pożgnali się i lisek odszedł. Tatiana zanim zapukała do drzwi, wzięła głęboki wdech, po czym zapukała. Bała się, nie wiedziała co pomyśli o tym jej mama. Po dziesięciu Urszula otworzyła drzwi.

- Dzień dobry! Mogę w czymś pomóc? - zapytała się jej mama.

- (Nie poznała mnie...) - pomyślała sobie Tatiana - Hej, mamo...

- ... T-Tatiana?!

- Tak, mamusiu...

- Dziecko! Co ci zrobili?!

Urszula pobiegła do salonu, jej córka zrobiła to samo. Potwierdziły się myśli dziewczyny: jej matka nie mogła w to uwierzyć.

- Mamo! Ja sama tego chciałam! - powiedziała przerażona Kangurzyczka.

- Tatiana! Dlaczego mi nic nie powiedziałaś?! Powiedz mi! DLACZEGO?! - krzyczała jej matka.

- Mamo... Ja-

- Nic już nie mów... Zostaw mnie samą. - przerwała Urszula.

- Ale-

- ZOSTAW MNIE SAMĄ.

Tatiana pobiegła do pokoju i skoczyła do łóżka. Zrozumiała, że teraz jej mama ma depresję, obwiniała się za to. Jednak nie spodziewała się aż takiej reakcji. Tatiana była teraz przerażona i zagubiona, nie wiedziała co teraz zrobić. Myślała czy uciec z domu czy też zostać, ale milczeć. Tatiana musiała się zdecydować co dla jej mamy będzie lepsze.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki