FANDOM


Wstęp Edytuj

Vampirria. Zwana inaczej Krwistą Planetą bądź też Kolebką Krwi. Ta planeta to kolebka wampirów, którym patronem jest św. Edward Vladimir. Istnieje wiele królestw zwierzęcych, które różnią się polityką, stylem życia i tym podobne. Jak każde królestwo jest podzielone na dzielnice. Na Dzielnice Wampirzą i na Dzielnicę Nędzników. Ta druga jest przeznaczona dla śmiertelników, którzy są traktowani jak służba. Wydaję się, że w Vampirri jest spokój, lecz ten spokój nie jest w pełni dobry. Nie wszystkie wampiry piją krew. Stają się abstynentami. Te wampiry są albo wyganiane lub zabijane. Ta historia opowiada o jednej z nich, która obróciła się przeciw własnej rasie... Która pragnie wolności śmiertelników...

Rozdział Pierwszy: Zdrada Edytuj

Godzina 07:10. Isabell jak zawsze pośpiesznie wstawała, by zjeść śniadanie, a potem się umyć. Po dwudziestu pięciu minutach była gotowa. Niespodziewanie "Scar" wpadła na swoją matkę, Sabrinę.

- Ummmm... Cześć mamo.

- Cześć. Dokąd się tak śpieszysz, Isabell? - spytała się Sabrina ze zdziwieniem.

- No do szkoły śpieszę, mamuś. Przez moje zaspanie znowu się spóźnię. - powiedziała "Scar".

- Ale Isabell... Przecież jest dzisiaj sobota. A w soboty nie chodzi się do szkoły.

- ... O mój boże! Czemu ja zawsze mylę soboty z piątkami! Nie cierpię tej mojej kochanej schizy! - powiedziała z wkurzeniem Isabell.

- No widzisz. Każdy z nas ma schizy. Hihi. - powiedziała jej matka.

- W takim razie wracam do łóżka. Nie wyspałam się przez to!

- O pospaniu musisz niestety zapomnieć, Isabellko. Dziś jest ważny dzień. W sumie to nawet dobrze, że o tej godzinie wstałaś.

- Co to za ważny dzień? Jakiś egzamin, test wytrzymałości czy coś w tym stylu? - zapytała zawiedziona "Scar".

- Jak wiesz każdy wampir musi przejść najważniejszy trening...

- No to wiem.

- Ale ten trening to nie jest taki trening. To trening umiejętności.

- Co to oznacza?

- To oznacza, że na oczach całego naszego społeczeństwa zaprezentujesz swoje umiejętności! Jeśli spodobają się im się twoje umiejętności, zostaniesz uznana jako wspaniałe dziecko! Chciałabym, żeby się to stało! - krzyknęła z podniecenia Sabrina.

- Mamuś? A co jeśli coś mi się nie uda? - zapytała z przerażeniem Isabell.

- Nie gadaj bzdur! Jak twojemu bratu się udało, to i tobie się uda. Mam nadzieję, że nas nie zawiedziesz. Że zawiedziesz rodzinę Fukasaku...

- Zrobię to! - krzyknęła z pewnością siebie "Scar".

- No to na co czekasz?! W tej chwili do trenowania!

- Tak jest, mamuś!

"Scar" wyszła, aby trenować swoje piorunowe umiejętności. Nagle pojawiła się jej najlepsza przyjaciółka, Sayuri. Dziewczyny znały się od dziecka, zawsze miały dobry kontakt.

- Sayuri! - krzyknęła z radości Isabell.

- Isabell!

Dziewczyny w przyjacielski sposób przytuliły się. Potem rozmawiały o ważnym dniu wampirów. Dziewczyny wspierały się, mówiąc, że zrobią z siebie wszystko. Potem się pożegnały.

Minęły trzy godziny. Właśnie nadszedł czas na pokaz umiejętności. "Scar" miała iść pierwsza. W głębi duszy się bała, że coś zrobi nie tak jak trzeba, ale wiedziała, że jak się będzie cały czas bać, to nic nie osiągnie. Właśnie wchodziła na arenę. Zaczęła przedstawiać swe piorunujące umiejętności. Widownia była zachwycona. Po dziesięciu minutach zakończyła swój pokaz. Widownia wciąż była pod wrażeniem i uznała "Scar" za cudowne dziecko. Prowadzący pokaz zaczął mówić swe przemówienie:

- Isabell Fukusaku! Widząc twe umiejętności, naprawdę trzeba Ciebie uznać za cudowne dziecko! Jesteś bardzo utalentowana! Jesteś przyszłością innych wampirów! Dlatego możesz wypić krew na oczach widowni!

Widownia krzyczała z radości. Jednakże ucichła, gdy Isabell powiedziała dla nich coś szokującego.

- Ale ja... nie będę pić krwi. - powiedziała z powagą Isabell.

- Co takiego?! Co ona chce przez to powiedzieć?! - pytała się widownia.

- Tak! To prawda! Niniejszym ja, Isabell "Scar" Fukusaku, oświadczam, iż jestem abstynentką. Nie będę pić krwi. A dlatego, że-...

- Ty podła zdrajczyni! - powiedziała z agresją Sayuri.

- Sayuri! Przecież powiedziałaś mi, że niezależnie co powiem, to zawsze będę twoją przyjaciółką i-...

- Ty moją przyjaciółką?! Jak śmiesz tak kłamać?!

- Mamo! Ja-

- Nie jestem twoją matką! A ty nie jesteś moją córką! Wydziedziczam cię! - krzyczała Sabrina z nienawiścią.

- Jak tak mogłyście?! A myślałam, że mogę na was liczyć... - powiedziała z wielkim żalem Isabell.

- Zabić ją!

Widownia zaczęła gonić "Scar". Ona uciekała ile mogła. Wpadła na ślepy zaułek. Nagle pojawił się jej starszy brat, Jacob.

- Jacob! Ja-

- "Scar". Ja cię rozumiem. Nie musisz mi nic mówić. Zawsze będziesz moją małą, kochaną siostrzyczką. - powiedział Jacob ... A teraz uciekaj! Portal to jedyne źródło ucieczki! - krzyczał

- Jacob. Dziękuje. - powiedziała "Scar", wchodząc do portalu.

Isabell zniknęła. Grupa wampirów pytała się Jacoba, czy widział Isabell. Ten mówił, że nie widział. Gdy grupa rozeszła się, Jacob powiedział do siebie:

- Oby życie na tamtej planecie było znacznie lepsze niż tutaj, "Scar". Uważaj na siebie, siostrzyczko. Bo dla mnie droga, którą wybrałaś, jest dla mnie zamknięta.

"Scar" po dwudziestu minutach znalazła się na Wyspie Bożego Narodzenia. Poczuła się samotnie.

- Mamo, Sayuri... Dlaczego?! Jak mogłyście mnie tak zdradzić?! Kiedyś poczujecie smak zemsty! Obiecuje wam to! - mówiła do siebie "Scar".

"Scar" teraz wie, że zaczyna nowe życie. Być może lepsze niż na Vampirri. Historia Isabell właśnie się rozpoczęła...

Rozdział Drugi: Zaufanie po tylu latach Edytuj

Minęło z dobre dwa tysiące sześćset lat. Życie "Scar" na Mobiusie było znacznie lepsze niż na Vampirri. Część mieszkańców była wobec niej bardzo podejrzliwa, ale Kotka nie przejmowała się tym. Jedynie brakowało jej starszego brata, Jacoba. To on uratował ją od niechybnej śmierci, przeżywała to. Mimo to, żyje dalej. Pewnej nocy "Scar" poszła na kolejne polowania na wampiry, jednak została zaczepiona przez bandę zbirów.

- Czego ode mnie chcecie?!

- A jak myślisz, kotku? - zapytał się jej jeden ze zbirów.

- Grrrr, prócz srebrnego miecza nic nie mam więcej, a ja radzę wam zostawić mnie w spokoju! - odpowiedziała Isabell.

- Taka laska jak ty ma na pewno pieniądze, po prostu nam daj to, kochana i odchodzimy.

- Chyba do was nie dociera słowo "nie mam". Poza tym odwalcie się i-

- Zostawcie ją w spokoju!

Wszyscy zwrócili w stronę osoby, która krzyknęła. Była to czarna lisica.

- To nie jest twoja sprawa! Wynoś się stąd! - krzyknął zbir.

- Nigdy! - odpowiedziała krzykiem czarna lisica.

- Pokażemy ci, co to znaczy zadzierać się z nami, kochaniutka! Na nią!

Zrobili najgorszy błąd w swoim życiu, powinni byli jej posłuchać. Dwóch straciło po palcu, a jeden... stracił dwa litry krwi typu A+. Lisica po walce pobiegła do Isabell.

- Nic ci nie jest? Wszystko w porządku?

- Nie musiałaś się w to mieszać. I tak dałabym im radę...

- Musiałam! Wiesz jacy są faceci!

- Z wampirami nie mają szans, lisico. - odpowiedziała jej "Scar".

- Jesteś wampirem?

- Tak.

- Ja jestem dampirem! Miło mi cię poznać! Nazywam się Elizabeth, ale mów na mnie Lizzy.

- Isabell Fukusaku, zwana "Scar". Nie musiałaś pić krwi, poza tym nienawidzę tego widoku...

- Piję krew tylko w obronie własnej. Te zbiry się na mnie rzuciły, więc chyba mogłam, prawda? - zapytała się jej Lizzy.

- W sumie masz rację, ale mimo to pozostaje przy swoim zdaniu. A teraz wybacz, wracam na moje polowanie. Do następnej... nocy.

- Cześć!

Po tym jak Isabell odeszła od nowo poznanej koleżanki, nie mogła zapomnieć, że ktoś jej pomógł, mimo że nie lubi przyjmować pomocy od innych. Poczuła się bardzo miło, być może zaprzyjaźni się z Lizzy... Ale to już pokaże czas.


Tymczasem na Vampirri Sayuri w swoim domu wspominała moment, gdy "Scar" wyznała, że jest abstynentką. Nie mogła tego znieść, w głębi duszy czuła, że musi zabić swoją byłą przyjaciółkę. Britney od razu zaważyła jej gniew.

- Co jest, Say? Wszystko w porządku? - zapytała się Britney.

- Nic nie jest do jasnej cholery w porządku!!! Ta głupia małpa, Isabell wciąż żyje!

- Dlaczego tak myślisz?

- Ona nie jest prosta do zabicia, ktoś musiał jej pomóc w ucieczce! - krzyczała Sayuri.

- Tylko kto i gdzie się znajduje? Pamiętasz może jak ona mówiła, że może zamieszka na planecie śmiertelników?

- Tak... A co masz na-... Jesteś genialna, Bri! Ona może być najprawdopodobniej na Mobiusie! Natychmiast się tam przenoszę! - powiedziała Say.

- A co z twoimi starymi i siorą? - zapytała się Bri.

- Wiesz, że pozwalają mi na wszystko. Poza tym Yumi musi się zajmować nauką, nie ma czasu na rodzinę.

- Aha. - odpowiedziała jej sucho Britney.

- Poza tym musisz mi w tym pomóc, bez ciebie będzie mi ciężej. A poza tym masz gdzieś szkołę. - powiedziała Say.

- No dobra.

- Isabell, nadchodzę!

Rozdział Trzeci: ZauroczenieEdytuj

Kolejny dzień na Mobiusie, Isabell obudziła się. Wciąż nie może zapomnieć o Lizzy, która poniekąd uratowała jej życie. "Scar" nasmarowała się specjalną maścią na odporność słoneczną, ubrała się, zjadała śniadanie i umyła zęby. Potem wyszła na miasto, postanowiła poszukać kolejne ślady wampirów. Bacznie obserwowała otoczenie, wiedziała, że niektórzy mieszkańcy zostali zmanipulowani przez wampiry i że mogą w "ciemnym kącie" ją zaatakować. Po trzydziestu sześciu minutach nagle Isabell nie mogła się ruszyć, okazało się, że jej but się mocno przylepił do gumy do żucia, która także była mocno przyczepiona do ziemi.

- Cholerna guma! Odklej się ode mnie!

Jakiekolwiek próby "Odczepienia się" od gumy szły na marne. Isabell myślała, że będzie musiała się pogodzić z utratą buta, ale nagle ktoś do niej podbiegł.

- Czekaj, pomogę Ci. - powiedział pomarańczowy lis.

"Scar" wraz z nieznajomym lisem odczepiła gumę od butu, jednak nie musiała kupować nowe buty, ucieszył ją ten fakt.

- Dzięki. - powiedziała Kotka.

- Nie ma sprawy! Nazywam się Rafael. A twoje brzmi...

- Isabell Fukusaku, zwana także po prostu "Scar".

- Fajnie! Poza tym fajny tatuaż. - powiedział z entuzjazmem Rafael.

- Dziękuje. A teraz wybacz młody, ale muszę już iść, mam pewne sprawy do załatwienia.

- Naprawdę? A spotkamy się jeszcze? Jeśli tak to-

- Najlepiej przy tej fontannie. Do następnego spotkania. - powiedziała Isabell odchodząc.

- Cześć! - odpowiedział Rafael machając do niej, jednak kotka już nie zauważyła, bo odeszła - Ale ona jest piękna... Ja muszę się z nią jeszcze raz zobaczyć!

Isabell w głębi duszy się zdziwiła, że ktoś chce jej pomóc, Mobius cały czas ją zadziwiał. Uznała nowo poznanego Rafaela za fajnego chłopaka. Potem Kotka przestała o tym myśleć i dalej szukała śladów wampirów.


Tymczasem na Vampirri Sayuri z trudem przekonała swoim wdziękiem maga, by przeniósł ją i jej przyjaciółkę na Mobius. Brązowa Kotka podeszła do Britney z uśmiechem na twarzy.

- Muszę przyznać, że tego maga niełatwo było przekonać...

- Ale nikt nie jest w stanie się oprzeć twojej urodzie, Say. - odpowiedziała Britney.

- Wiem o tym, Bri. Ja zawsze przekonuje innych...

- Drogie panie, portal już został utworzony! - zawołał Kotki mag.

- Już idziemy! Chodźmy Britney, czeka tam nasz cel.

Sayuri i Britney przeszły przez portal, a mag obserwował jak Kotki odchodzą. Cały czas się zastanawiał dlaczego postanowiły przenieść się do Mobiusu. Lecz nigdy się nie dowie...


W tym samym czasie do domu rodzinnego Sayuri wróciła ze szkoły jej młodsza siostra Yumi. Przywitała się z rodzicami, a potem szukała swojej siostry, lecz nie znalazła. Yumi pobiegła do rodziców się zapytać.

- Mamo, a gdzie jest Sayuri? Nie powinna czasem być tutaj ze swoją "przyjaciółeczką"?

- Po pierwsze nie obrażaj Britney, to najlepsza przyjaciółka twojej siostry. A po drugie Sayuri może już robić co chce, w końcu przeszła ostateczny test i stała się osobą dorosłą. - odpowiedziała jej matka.

- Ale nie rozumiecie, że Sayuri jest waszą córką i powinna was też interesować?! Poza tym jeszcze nie skończyła swojej szkoły i-

- Ale skończyła test. - przerwała jej matka - A teraz idź odrobić lekcje.

- Jak zwykle mnie rozumiesz... - odpowiedziała sucho młoda wampirzyca.

Yumi nie mogła się pogodzić z tym, że Sayuri może robić wszystko, a ona jest ograniczona. Poniekąd była oto zazdrosna. Kotka nie mogła się skupić na odrabianiu, cały czas się zastanawiała gdzie może przebywać jej starsza siostra, ale nie wie, że Sayuri postanowiła dokonać to, co wiele razy Yumi od niej słyszała. A dokładniej zabicie byłej przyjaciółki jej siostry, Isabell Fukusaku.

Rozdział Czwarty: Znów się spotykamy...Edytuj

Tymczasem na Mobiusie nastał wieczór. Isabell cały czas szukała śladów wampirów, lecz nic. Mimo to nie poddawała się. Musiała być już ostrożniejsza, w końcu zbliżała się noc. "Scar" się wydawało, że nie jest sama. I się nie myliła, bowiem ktoś nagle ją zaatakował, a dokładniej rzucił ktoś w Kotkę shurikenem.

- Ujawnij się! Od początku wiedziałam, że ktoś mnie śledzi. - krzyknęła Isabell.

- Nie byle kto cię śledzi... - odpowiedział jej damski głos.

Z cienia wyjawiła się pewna kotka z jeszcze inną kotką. Ta co pierwsza się ujawniła miała długie różowe włosy, które były zrobione w warkocz. Grzywka zasłaniała jej lewe oko. Oczy miała tego samego koloru co włosy, futro było brązowe, a skóra biała. Kotka miała na sobie szary top, białą krótką spódniczkę w kratę, biało-szare buty, białe rękawiczki, białą opaskę na głowie, łańcuch który używała jako pas oraz naszyjnik ze złotym serduszkiem. Natomiast jej koleżanka miała miała długie czarne włosy, taką samą grzywka jak tamta kotka. Jej futro było koloru szarego, skóra biała. Oczy koloru żółtego. Dziewczyna była ubrana w obcisłą, czarną sukienkę, jedna falbanka była koloru wiśniowego. Na talii nosiła pasek koloru także wiśniowego, jej buty były takie same jak u kotki z różowymi włosami. Na głowie nosiła także wiśniową opaskę.

- Sayuri... - powiedziała z grozą "Scar".

- Witaj ponownie, blizno. Bardzo się zmieniłaś od naszego ostatniego spotkania. - odpowiedziała Sayuri.

- Widzę, że sobie znalazłaś nową przyjaciółeczkę...

- Ja w porównaniu do ciebie nie zdradziłam swojej rasy! - odpowiedziała z grozą Britney.

- Spokojnie Britney, zaraz za to zapłaci.

- A więc przebyłaś na Mobius, by mnie zabić? Hah, gratulować i nic więcej. - powiedziała Isabell.

- I nie tylko... Także się dobrze bawić i być może spróbować krwi mieszkańców tej planety... - odpowiedziała Sayuri, robiąc złośliwy uśmiech.

- TY!

Isabell rzuciła się w stronę Sayuri i Britney ze swym mieczem, lecz szybko wykonały unik. Bri także wykonując unik rzuciła shurikenem w "Scar" i trafiło ją w jej prawe ramię. Isabell trochę zabolało.

- Niezły rzut... Ciekawe czy umiesz walczyć w wręcz?! - krzyknęła "Scar", znowu się rzucając, tym razem na Bri.

Sayuri zatrzymała jej atak swoimi sztyletami. Walka między byłymi przyjaciółkami trwała z pięć minut. Obydwie były wykończone.

- Koniec już tego, muszę już spadać. - powiedziała Sayuri.

- Nie ma mowy!

Nim "Scar" to powiedziała, Sayuri wraz z Britney zniknęła za pomocą magii cienia. Isabell się zdenerwowała z tego powodu.

- Cholera! - powiedziała do siebie "Scar" - Tak blisko! Jeszcze się spotkamy, Sayuri.

Po tych słowach kotka wróciła do swojego domu, nie mogła zapomnieć spotkania ze swoją byłą przyjaciółką. Teraz wie, że musi być bardzo ostrożna, albowiem Sayuri potrafi być doskonałą zabójczynią.

Rozdział Piąty: "Nie jesteś sama."Edytuj

Nowy dzień. Isabell tradycyjnie ogarnęła się i nasmarowała swoje ciało maścią na odporność promieni słońca. Nie zjadła śniadania, nie miała ochoty lub po prostu nie była głodna. W każdym bądź razie ubrała się w swoje normalne ciuchy i wyszła na miasto. Po kilku minutach weszła do kawiarni, zamówiła kawę i czekała. Nagle ktoś podszedł do niej. To był Rafael.

- Cześć, Isa! - przywitał się z nią - Ładny mamy dzień, prawda?

- Tak, bardzo ładny. I nie jestem Isa, tylko Isabell. - odpowiedziała Kotka.

- Um, wybacz. Mogę dosiąść do stołu?

- Jeśli naprawdę chcesz.

- Dzięki! - odpowiedział, dosiadając do stołu - Jak długo tu mieszkasz? Ile masz lat? Czym się interesujesz?

- Mieszkam tu od czasu moich narodzin. Mam dwadzieścia lat. - kłamała "Scar" - Interesuje się gotykiem.

- Wow, fajnie! Ja mam siedemnaście lat!

Isabell i Rafael bardzo długo ze sobą rozmawiali, jakiś czas później wyszli na miasto i spacerowali razem. Lis był coraz bardziej szczęśliwy. W końcu rozmawiał z kobietą, która mu się podobała.

- Opowiedz coś o sobie, "Scar".

- Miałam kiedyś najlepszą przyjaciółkę. Darzyłam jej wielkim zaufaniem, ale ona... zdradziła mnie.

- Przykro mi z tego powodu.

- Przez to czasami wole być sama, uważam, że wielu chce mnie skrzywdzić, ale przyzwyczaiłam się do tego, że będę sama.

- Kto tak powiedział?! Isabell, przecież masz mnie, mi wszystko możesz powiedzieć!

- Rafael.. - powiedziała zdziwiona "Scar".

- Nie jesteś sama!

Kotka milczała, nie wiedziała co powiedzieć. Zadziwiły ją mocno słowa Lisa. Spojrzała na pobliski zegar, była już godzina dwudziesta druga.

- Rafael, musisz już wracać do domu, jutro masz szkołę.

- Nie muszę, jutro jest sobota. - odpowiedział Lis.

- Wracaj do domu, natychmiast!

- Dlaczego?

- Lepiej słuchaj starszych od siebie - wtrącił się tajemniczy głos.

- Sayuri! - krzyknęła Isabell.

Rozdział Szósty: AtakEdytuj

- Witaj ponownie, ohydna bluzło, jak się masz? - zaśmiała się Sayuri, która pojawiła się z cieni.

- Sama jesteś ohydna bluzła, skończona idiotko! Poza tym wyglądasz jak jakaś... tania prostytutka... - odpowiedział ze złością Rafael.

- Zmiany w wyglądzie... Musiałaś jeszcze bardziej niżej upaść, Kiriyu? - zapytała się jej "Scar".

- O nie nie, moja droga. To ty upadłaś, zdradzając swoją rasę.

- O czym ty mówisz? Isabell, co ona na myśl? - zapytał się "Scar" zdziwiony Lis.

- To ona ci nic nie opowiadała?! Haha, to ja powiem, jak mam okazję. Otóż twoja 'przyjaciółka' pochodzi z Kolebki Krwi, z Vampirii. Fukusaku ma 3800 lat i najlepsze jest to, że nie pije krwi i zabija swoich własnych pobratymców! Ta parszywa małpa zginęłaby, gdyby nie czyjaś pomoc!

- DOŚĆ TEGO! - przerwała jej Isabell, po czym rzuciła się na brązową Kotkę.

Ostrza wampirzyc niemal błyskały niebieskimi iskrami, raz ich bronie stykały się na 'X'. Rafael był zszokowany tym co się dowiedział o Isabell i jej walką. Nie wiedział co robić, stał tylko i obserwował ich walkę, był zupełnie bezradny. Po jakimś czasie Sayuri zniknęła w cieniach i uciekła. Isabell się zdenerwowała.

- PRZYRZEKAM CI SAYURI, ŻE PEWNEGO DNIA ZNAJDĘ CIĘ I ZMASAKRUJE CIĘ TAK, ŻE NAWET TWOJA RODZINA CIĘ NIE POZNA, MASZ MOJE SŁOWO! - krzyczała zdyszana Kotka.

- Isabell... Czy to prawda... Czy to, co ta Sayuri mówiła nie jest kłamstwem...? - zapytał się jej Rafael.

- Ech... Tak, jestem wampirem... Nie piję krwi.. I tak, poluje na inne wampiry... Chciałam ci to wcześniej powiedzieć, ale-

- Bałaś się mojej reakcji, tak?

- Tak...

Po całym zdarzeniu jakie miało miejsce, Isabell odprowadziła młodego do jego domu, obawiała się, że Sayuri go zaatakuje. Nim Lis wszedł do domu, zapytał się coś Kotki.

- Isabell, możemy spotkać się jutro? Chciałbym porozmawiać z tobą na poważnie.

- Nie ma problemu. Gdzie?

- U ciebie, jeśli jest taka możliwość.

- Jasne.

Kotka zapisała swój adres i podała kartkę Rafaelowi. Pożegnali się i młody wszedł do domu. Isabell także wróciła do siebie i czekała całą noc na poważną rozmowę, jaką chciał mieć z nią Rafael.

Rozdział Siódmy: UczuciaEdytuj

Około godziny dziesiątej rano Isabell obudziła się i tradycyjnie umyła się, poszła się ubrać i zjadła śniadanie. Przez jakieś półgodziny czekała na Rafaela, wiedziała, że ta rozmowa nie będzie dla niej jak i dla niego łatwa. W końcu wczoraj Lis dowiedział się prawdy, którą Kotka próbowała zataić przed nim. Po tym czasie zadzwonił dzwonek do jej domu, wiedziała, że to on. Podeszła do drzwi, by otworzyć. Nie myliła się, to był Rafael.

- Cześć. Mieliśmy-

- Porozmawiać, tak. Wejdź. - powiedziała Isabell.

Chłopak wszedł do jej domu. Kotka poszła zrobić herbatę dla niego, dla siebie zrobiła kawę. Gdy wypyli, "Scar" poszła umyć. Po jakimś czasie oboje usiedli na kanapie, w końcu nadszedł czas na poważną rozmowę.

- Isabell, jeszcze raz: Naprawdę jesteś wampirem, masz 3800 lat i polujesz na inne wampiry? - zapytał się jej poważny Rafael.

- Tak, to jest prawda.

- Dlaczego? Czym to jest spowodowane, że zabijasz swoich... pobratymców?

- To były bardzo dawne czasy. Czasy, gdy jeszcze nie było Ciebie, nie było twoich rodziców, nie było tych, których obecnie znasz. Miałam około 200 lat, wtedy przechodziłam ważny dla Vampirrian test...

- Vampirrian?

- Nie jestem z Mobiusu. - odpowiedziała "Scar" - Pochodzę z planety, która jest nazywana Kolebką Krwi lub też Krwistą Planetą, pochodzę z Vampirri. Wróćmy do mojej historii. Jak mówiłam, przechodziłam, zaliczałam ważny test. Oczywiście udało mi go zaliczyć, prowadzący mówił, że mogę się napić krwi na oczach innych Vampirrian. Wtedy powiedziałam, że ja jestem abstynentką. Moja przyjaciółka i matka wyparły się mnie, zostałam wydziedziczona. Musiałam uciekać, nie chciałam się dać zabić. Za uratowanie mojego życia odpowiedzialny jest mój starszy brat, Jacob. To dzięki niemu uciekłam od kary śmierci. Znienawidziłam swojej rasy, znienawidziłam siebie za to, że ja jestem jednym z nich. Kiedyś chciałam imponować innym wampirom. Teraz chce ich zniszczyć.

- Och, to dość... smutna historia... Współczuje ci... - powiedział Rafael, po czym ją delikatnie przytulił.

Isabell się zarumieniła, zdziwiła się, od dobrych lat nikt jej nie przytulał, więc dla niej to było dziwne.

- Wiesz... Chciałbym ci coś powiedzieć...

- Jestem gotowa na wszystko.

- Isabell, nie potrafię już tego... ukryć. Posłuchaj, mimo że znamy się zaledwie kilka dni, tygodni stałaś się dla mnie bardzo ważna... Ja nie potrafię żyć bez ciebie... Nie potrafię przestać myśleć o tobie. - powiedział Lis.

- Chcesz mi powiedzieć, że...? Rafael, nie, nie możemy.

Młody zbliżył swoje usta do ust Isabell, jednak to go zatrzymywała. Mówiła, że nie mogą, że nie powinien tego robić, ale on jej nie słuchał. Jego usta pocałowały jej usta. Z oczu Isabell leciały łzy, nie wiedziała co tym myśleć. Po chwili Kotka lekko odepchnęła Lisa.

- Nie możemy... Nie możemy być razem, i nigdy nie będziemy.

- Isabell...

- Wyjdź proszę... Proszę, zostaw mnie teraz samą.

- Jak prosisz. - powiedział Rafael, po czym wyszedł z domu "Scar".

Po wyjściu Lisa, Isabell rozpłakała się. Wiedziała, że zachowała się nie w porządku, ale uważała, że to zrobiła, to dla jego. Pod nosem sobie pytała się samej siebie, dlaczego dla niej to uczucie jest zakazane. "Scar" nie wyszła z domu, chciała zostać sama. Wciąż płakała, aż do następnego dnia.

Rozdział Ósmy: Groźne CienieEdytuj

Po rozmowie i pocałunku, Rafael wrócił do siebie i głównie zajmował się domowymi obowiązkami. Następnego dnia rano Lis ubrał się, zjadł śniadanie i poszedł na miasto, by przejść się na cały dzień. Cały czas myślał o kobiecie, którą kocha - Isabell. Chłopakowi boli fakt, że ona nie chce z nim być, ale uznał, że lepiej uszanuje jej zdanie. Po półtorej godziny usiadł na próg fontanny, by odpocząć.

- To smutne co ją spotkało, może dlatego z tego powodu nie chce mieć drugiej połówki... Ech, co ja gadam. Nie, chwila! Nie mam zamiaru się poddawać! Może potrwa to tygodnie, miesiące lub ileś lat, będę walczył o jej serce! Ale najpierw muszę dać jej czas... Dobra, pójdę do kwiaciarni, kupie jakiś bukiet kwiatów i zostawię to pod drzwiami jej domu, może coś tam się uda. - mówił do siebie Lis.

Jak powiedział, tak zrobił. Rafael pobiegł do kwiaciarni, kupił dość tani, ale piękny bukiet tulipanów. Po trzydziestu minutach podbiegł do jej domu, zostawił pod drzwiami tulipany, zadzwonił do dzwonka, po czym uciekł tam, gdzie Kotka nie mogła go zauważyć. Po chwili "Scar" rozglądała się, jedynie co widziała, to bukiet. Między płatkami tulipanów była karteczka z napisem: "Dla pięknego serca od wielbiciela". Kotka zarumieniła się i uśmiechnęła, po czym wróciła do domu.

- JEST! UDAŁO SIĘ! JEST JEST JEST! - krzyczał z radości Rafael - Dobra, uspokój się Rafael, pochodź sobie po mieście i wracaj do chaty. - zaśmiał się chłopak.

Dochodziła godzina dwudziesta trzydzieści. Chłopakowi było tym razem obojętnie czy wróci wcześniej czy później, bowiem składało się, że miał trzy tygodnie wolnego. Lecz nagle coś go zaniepokoiło, czuł, że ktoś go śledzi. Nie mylił się, bowiem nagle z ukrycia pojawiła się Sayuri.

- Znowu ty?

- Jak widzisz, to jestem ja, słodziutki.

- Nie mów tak do mnie, szmato. - odpowiedział jej z grozą Rafael.

- Ojojoj, co się stało? Dlaczego tak się zdenerwowałeś? - zapytała się z złośliwym uśmiechem Sayuri.

- Bo takie osoby jak ty powinni być traktowani. Zdradzić własną przyjaciółkę tylko dlatego, że ma inny pogląd... Po prostu gratuluje twojej logiki... Skończona, idiotyczna debilka.

- Nie moja wina, że ona po prostu zdradziła nas, Vampirrian. Każdy, kto obraca się przeciw własnej rasie, musi za to zapłacić życiem, takie jest prawe.

- To te wasze prawo na tej planecie jest jakieś chore. Czemu ich po prostu nie wygnacie czy nie zrobicie dla nich oddzielnego miasta czy coś takiego?

- Bo takie plugastwo nie zasługuje na życie. Takich abstynentów jak Fukusaku trzeba zabijać. Nie moja wina, że my, Vampirrianie słyniemy z tego, że jesteśmy ojczyzną agresywną.

- Okropna szmata i nic więcej.

Po słowach, jakie padły z ust Rafaela, Sayuri rzucała w niego wielką ilość cienistych sai. Chłopak uciekał tak szybko, na ile energia mu pozwalała. Po dziesięciu minutach gonitwy Lis trafił do ślepego kąta, nie miał już gdzie uciec. Sayuri złapała go za szyję i jej oczy stały się krwistoczerwone.

- Powiedz mi, co ty widzisz w tej przebrzydłej bluźle?

- To jest żadna przebrzydła bluzła! Po pierwsze, jest wartej uwagi. Po drugie, jest w niej coś ciepłego, nie to co w tobie, która myśli sobie, że ubiera się jak szmata i myśli, że jest fajna. - odpowiedział jej chłopak.

- Czyli wiadomo, jak skazałeś się na śmierć. - zaśmiała się jak psychopata Sayuri.

Nagle w stronę wampirzycy leciał sztylet, brązowa Kotka odskoczyła, puszczając Lisa. Chłopak odsunął się, bojąc się tego, co teraz się dzieje.

- A zatem zabijasz też tych, którzy rozumieją innych... Widzę, że bardzo upadłaś, Sayuri. - powiedziała Isabell.

- Znowu ty... Zawsze, kiedy coś już osiągnę, to już ty musisz się pojawiać, ech... Dobra Fukusaku, powalczmy gdzieś indziej, chyba, że chcesz obudzić mieszkańców tego miejsca, co?

- Jak sobie życzysz.

- To jesteśmy umówione. - zaśmiała się brązowa Kotka, po czym zniknęła w cieniach.

Isabell wiedziała gdzie i co się wydarzy. Wiedziała, że teraz nadszedł czas. Zanim zaczęła odchodzić, Rafael zatrzymał ją.

- Pozwól mi iść z tobą!

- Nie ma mowy! I chcesz tak łatwo się zabić?! Wracaj do domu, w tej chwili!

- NIE!

- Nie rozumiesz, że to sprawa między mną a nią?! Muszę to z nią załatwić od dawna! WYNOCHA DO DOMU! - krzyknęła Isabell, po czym pobiegła.

Biegnąc przed sobą, "Scar" myślała tylko o jednym: o spotkaniu z byłą przyjaciółką, z jej największym wrogiem. Wiedziała, że teraz albo nigdy. Wiedziała, że to spotkanie kiedyś nadejdzie i zakończą to, co zaczęło się na Vampirri 3600 lat temu. Przeznaczenie tych wampirzyc musi się w końcu dokonać.

Rozdział Dziewiąty: "Niech ta noc zostanie przelana krwią."Edytuj

Pół godziny później "Scar" dotarła do miejsca, które otoczone było głazami. Podłoże tego miejsca było także z kamieni, było idealnie równo. Isabell rozglądała się, wiedziała, że to tutaj czeka na nią Sayuri. Jak zwykle się nie myliła, Sayuri pojawiła się z cieni, siedziała na wysokim głazie.

- A jednak przybyłaś. Podoba ci się nasze pole walki? - zapytała się złośliwie brązowa Kotka.

- Szału nie robi, widziałam znacznie lepsze. - odpowiedziała jej "Scar".

- Nawet nie wiesz jak się cieszę, że w końcu dokona się to, co miało się wydarzyć 3600 lat temu, Fukusaku. Ta upragniona dla mnie chwila w końcu nadeszła.

- Sayuri, powiem tak. Ja też czekałam na to, czekałam na to, kiedy po walce odetnę twoją głowę od ciała i spale twoje ciało. Nawet nie wiesz jak długo planowałam moją zemstę. - powiedziała - A TERAZ DOSYĆ TEGO! ZAKOŃCZMY TO W KOŃCU I NIECH TA WALKA ZDECYDUJE, KTO DZIŚ ZGINIE, A KTO PRZEŻYJE!

- Jak sobie życzysz, Isabell. Niech ta noc zostanie przelana krwią. - odpowiedziała, po czym wstała i rzuciła się na szarą Kotkę Sayuri.

Z ostrz wampirzyc niemal ciągle leciały białe lub niebieskie iskry. Walka była brutalna, każda próbowała trafić w te bardzo wrażliwe miejsca. Padał deszcz, jeszcze bardziej walka się zaostrzyła. Podczas ataków czasem krzyczały na siebie.

- Zgiń za swą zdradę, "Scar"!

- Nigdy nie pozwolę się zabić! Mnie nic już nie załamie!

- Nic ciebie nie załamię? Wątpię w to. A ciekawe co by było, gdy ktoś z twoich przyjaciół zginąłby... - zaśmiała się Sayuri.

- SUKO! - zdenerwowała się Isabell.

- Czekaj, chwila, już ubrudziłam sobie rączki... A dokładniej ubrudziłam rączki krwią jakieś czarnej lisicy.

Szara Kotka osłupiała. Lizzy nie żyje... Nie mogła uwierzyć, była zszokowana. Niestety Kiriyu wykorzystała tą chwilę i brutalnie zaatakowała byłą przyjaciółkę. Raniła ją tak szybko i morderczo, jak tylko mogła. Ręce, nogi brzuch, boki, ból dla Isabell był bardzo mocny. Po kopniaku w brzuch "Scar" cofnęła się i była przyparta do głazu, była już totalnie wykończona.

- Odpowiedz mi tylko na to jedno pytanie: Dlaczego mi to robisz? Czy aż tak mnie nienawidzisz, że zabijasz moich przyjaciół? - zapytała się zmęczona Isabell.

- Tacy jak ty nie zasługują na przyjaciół, nie mają prawa ich posiadać. - odpowiedziała Sayuri - A teraz nadszedł ten czas. Wybiła twoja ostania godzina, a ja wrócę do domu jak bohaterka. Żegnaj na zawsze, Isabell "Scar" Fukusaku!

Po słowach wypowiedzianych przez Sayuri, ta rzuciła w kierunku jej serca swoje sai, była w pełni przekonana, że w końcu serce jej wroga zostanie przebite. Po chwili sai przebiły nie serce szarej Kotki, lecz kogoś innego. Sai Sayuri przebiły serce młodego Rafaela.

- RAFAEL!

Chłopak padł na ziemię, Sayuri była zdziwiona. Kazała swojej broni wrócić do niej, po czym uciekła i zniknęła. Wciąż padał deszcz. Zszokowana Isabell podbiegła do Lisa i trzymała jego ciało.

- RAFAEL, DLACZEGO?! DLACZEGO MI TO ZROBIŁEŚ?! DLACZEGO MNIE NIE POSŁUCHAŁEŚ?! DLACZEGO?! DLACZEGO?! - pytała wciąż zszokowana "Scar".

- Nie mogłem pozwolić na to, by kobieta, którą pragnąłem zginęła. - odpowiedział jej Rafael, któremu z ust leciała krew - Wiem, że chciałaś dla mnie dobrze, ale moje serce mi mówiło, by podążyć za tobą...

- Rafael...

- Proszę cię o jedno: bądź szczęśliwa, korzystaj ze swego życia. Moja godzina już nadeszła. Dla takiej kobiety jak ty warto było się poświęcić... Do zobaczenia w tym innym świecie... Isabell "Scar"... - powiedział, po czym zamknął swe oczy... na zawsze.

Isabell rozpłakała się, z całych się przytulała do siebie ciało nieżyjącego już Rafaela. Ciągle wołała jego imię, robiła to tak przez dobre pięć minut. Usłyszała dochodzące kroki, zostawiła ciało, schowała się za najbliższym głazem, by nie wykryto, że była tu. Z krzaków wyłoniło się dwóch mężczyzn, podbiegli do trupa, zadzwonili po pogotowie. Isabell uciekła i wróciła do siebie po 45 minutach. Położyła się na łóżku, nadal płakała.

- Dlaczego... dlaczego taka młoda dusza musiała zginąć z mojego powodu... Dlaczego?

Isabell nie mogła spać tej nocy, nie mogła zapomnieć tego, co przeżyła niedawno. Obwiniała się za śmierć młodego lisa, który z miłości dla niej poświęcił się dla jej życia.

Rozdział Dziesiąty: Nowy rodziałEdytuj

Dwa tygodnie później odbył się pogrzeb lisa. Zgromadzeni byli jego rodzice i ich bliscy przyjaciela. Właśnie wkładano trumnę z ciałem chłopaka do ziemi, po czym je zakopano. Ksiądz przemawiał to, co zazwyczaj na pogrzebach się słyszy.

- Nasze jedyne dziecko... Nie żyje... Nie żyje... - powiedziała rozpłakana matka Rafaela, Gianna, która przytuliła się do swego męża i zarazem ojca chłopaka, Sergio.

Daleko od niech stała Isabell, doskonale wiedziała, co czuli jego rodzice. Utrata jedynego dziecka to dla rodziców ogromny ból. Kotka nie uczestniczyła w pogrzebie, czuła wstyd i poczucie winy, czuła się w pełni odpowiedzialna za śmierć Rafaela. Kilka minut później wszyscy rozeszli się, "Scar" skorzystała z tego i podeszła do grobu nieżyjącego chłopaka. Na tabliczce widniał napis: "Ś.P. Rafael Caruso, żył siedemnaście lat. Módlmy się za ludzi, którzy szybko nas opuszczają."

Isabell rozpłakała się i padła na kolana, wciąż czuła w sobie ten ból. Ból utraty bliskiej osoby, która była w niej zakochana. Pod nosem wciąż przeklinała siebie za jego śmierć, złapała się za głowę i płakała. Po jakimś czasie Kotka opuściła grób z zapłakanymi oczami.


Minęły dwa miesiące, Isabell poznała innych, którzy stali się jej dobrymi przyjaciółmi. Mimo że nie chciała zawierać przyjaźni, potrzebowała kogoś, komu mogła się wyżalić. Szykowała się do pewnego wyjazdu, dokładniej do wylotu, miała lecieć z zaprzyjaźnioną lisicą, która zwie się Zuza. Leciały także z dobrą przyjaciółką Zuzy, z lemurzycą Champagne.

- Isabell, czekamy tylko na ciebie, nie chcemy już długo czekać na ciebie! - zawołała Zuza.

- Już idę! - odpowiedziała jej "Scar".

Szara Kotka uznała, że rozpoczęła kolejny etap życia. Pomimo tego, co przeżyła dwa miesiące później, wiedziała, że nie może wciąż zatruwać tymi myślami, ale mimo to nadal ją to męczyło. Po chwili kotka wraz z lisicą i jej przyjaciółką weszły do małego statku kosmicznego i poleciały do pewnej planety.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki