FANDOM


Sonic the Hedgehog 3 - jest fanficową adaptacją gry Sonic the Hedgehog 3.

Rozdział I - Angel Island Zone Edytuj

Wyżej niż zwykle lecą samoloty i wyżej niż przeciętne oko sięga powietrze przecinał olbrzymi obiekt. Był to samolot dwupłatowy pomalowany w szkarłaty i okraszony napisami "Sonic" oraz "Miles". Pilotował go 11-letni żółty lisek, nazywany Tailsem. Na jego skrzydle stał z uśmiechem, mały, uroczy niebieski jeż w wieku 14 lat. Trzymał w dłoniach siedem Szmaragdów Chaosu, przedmiotów o mocy zdolnej zasilić maszyny i przenosić góry. Sonic zeskoczył ze skrzydła i za pomocą kryształów zmienił się w Super Sonic'a, złotą istotę o potężnej mocy. Leciał pod samolotem. Wreszcie dotarli do miejsca, którego szukali od dawna - Anielskiej Wyspy, na której prawdopodobnie rozbił się Death Egg trzy lata temu. Razem szli powoli w głąb wyspy.

- Tails, gdzie zostawiłeś Tornado? - spytał Sonic opierając się o wielkie drzewo.

- Jakieś 100 metrów od brzegu wyspy - odpowiedział Tails, który ze strachu przed tym że co do samolotu podjął złą decyzję drapał się po głowie.

- Ale go tam nie ma - powiedział zdenerwowany Sonic wskazując na piaszczysty brzeg rzeki. Po samolocie zostały tylko ślady, zdradzające że ktoś ciągnął wehikuł po piasku. Gdy wyjrzeli na oddaloną o kilometry wodę, zobaczyli tam mały z tej perspektywy, szkarłatny punkt zanurzony w cieczy.

- Przepraszam, Sonic - Tails zasmucił się.

- Nie masz za co, Tails - powiedział jeż rozglądając się - Nie jesteśmy sami, chłopie. Ten jajogłowy dep, pewnie nam nie odpuścił. Od paru lat nie dawał o sobie znaku, nie?

- Chodźmy Sonic! Boję się stać w jednym miejscu... w takiej sytuacji - Sonic tylko pokiwał głową i poszedł przodem.

Szli długo, Tails czasami, na dźwięk łamanej przez siebie samego gałęzi, gwałtownie unosił się ku górze i piszczał. Sonic skojarzył ten dźwięk z pewną różową jeżycą i wzdrygał się za każdym razem. Wtedy, obaj biegnąc zaczęli unosić się cal nad ziemią, aby ograniczyć nieprzyjemne dla obu dźwięki. Nagle cała zieleń wyspy zniknęła na rzecz, białej rękawicy, rozkwaszającej nos jeżowi. Z jego dziurek nosowych wylała się krew, a sierść stała się z powrotem niebieska. Wypadły z niego Szmaragdy Chaosu, a Tails skulił się za przyjacielem.

Stał przed nimi osobnik, którego współgatunkowców, ani Sonic ani Tails nigdy nie widzieli na żywo. Lis z książek wiedział że mają do czynienia z czerwoną kolczatką. Ta wyróżniała się tym, że miała na sobie kolczaste rękawice i biały półksiężyc na piersiach. Miał pysk podobny do Sonic'a, jednak był dłuższy. Podniósł Szmaragdy i miał już uciekać. Tails wtedy, doznał zastrzyku odwagi i wykonał Spin Dasha w kierunku przeciwnika. Ten przewrócił się. Był otoczony.

- Kim ty jesteś? - spytał się Sonic.

- Nazywam się Kolczatka Knuckles - odpowiedział z pogardą.

- A więc to ty maczałeś palce w zniknięciu naszego samolotu, huh? - przeniknął jego duszę oczami Sonic.

- Może... A bo... CO?! - krzyknął i kopniakiem powalił dwójkę przyjaciół. Ku zaskoczeniu Sonic'a, poszybował na drzewo, a z niego zeskoczył i zaczął szybować w ten sposób że zniknął z horyzontu.

- ScheiBe! - zaklął Sonic - Knuckles, Kłakels czy jak mu tam ukradł Szmaragdy Chaosu! My musieliśmy szlajać się po jakichś rurach i łapać pierścienie żeby je zdobyć, a on? Od tak sobie je ukradł. A, to cygan!

Sonic zaczął biec tak szybko że Tails z ledwością za nim nadążał. Po drodze okazało się że Knuckles zgubił po drodze cztery Szmaragdy. Jeż po raz kolejny uderzył w coś, jednak tym razem nie było to drzewo, był to okrągły kolczasty robot, Sonic chciał juz wykonać Spin Dash, jednak robot odkrył schowany miotacz ognia i spalił wyspę. Sonic biegł za nim tak szybko jak mógł, lecz robot, leciał, a Tails nie był na tyle szybki by go dogonić. Wreszcie robot doleciał do pionowej skały. Sonic wskoczył na niego i go unicestwił.

Biegli dalej, tym razem po prostej, dla odmiany powierzchni. Nagle grunt pod nimi się załamał i wpadli do wody, gdzie znaleźli kolejny Szmaragd. Za jeżem kurzyło się, tak że biedny Tails depczący mu po piętach wdychał to świństwo. Wreszcie ujrzeli Latającą Baterię, statek Eggmana, który potrafi bombardować. W końcu Sonic zaczął po agregacie skakać tak, że kopnął zbiornik z amunicją, a Egg Carrier wyrzucił wszystkie naraz. Robotnik musiał zarządzić odwrót. Bateria poszybowala ku niebu, a z niej wyleciał mały statek. W nim był Eggman. Lis i jeż starali się go dogonić i wreszcie im się udało. Spalił mosty po których biegli, ale i tak poniósł klęskę. W małym Eggmobile uciekł. Sonic i Tails cieszyli się gdy zobaczyli przed sobą ścianę z kamieni. Na niej stał Knuckles z przyciskiem. Poruszał znacząco powiekami i nacisnął go. Przyjaciele wpadli do dziury. Kolczatka, poszybowała do bazy Eggmana gdzie zdała mu relację.

- Wysłałem ich do Hydrocity, Ivo! - powiedział i przyniósł mu cztery Szmaragdy.

- Cztery! Ty czerwony moron... to znaczy... Aż cztery? Nie musiałeś się tak przemęczać - zaśmiał się nerwowo.

- Musiały mi wypaść tamte trzy. A co do mojego przemęczania, to wolę to niż żeby dwóch frajerów okradło mnie ze skarbu, na którego strzeżenie zmarnowałem dzieciństwo.

- Dobrze gadasz, Knuckles? Może winogron? - podał mu miskę z owocami.

- Chętnie, Ivo.

Rozdział II - Hydrocity ZoneEdytuj

Sonic i Tails spadali w otchłań krzycząc. Wreszcie, Sonic ucieszył się że Tails jest cicho, jednak nagle czar prysnął gdy okazało się że są POD WODĄ. Sonic zaczął się szamotać i wydawać dziwne dzwięki.

- Bul, bul bul! - bulgotał jeż wskazując palcem na dziurę w ziemi na której stoją. Wydobywały się z niej bąbelki, jednak białe i czyste w porównaniu do wody. Sonic ostatkiem swoich sił próbował się do nich doczołgać. Wtedy coś w nim pękło. Tails, który potrafił pływać i właściwie nawet nie potrzebował tleny, połknął bąbelek. Sonic szybko podpłynął do dziury z której wydobywały się bąbelki. Serce zaczynało mu bić w rytm podejrzanej piosenki. Wreszcie, połknął bąbelek i rzekłL

- Tails, musiałeś?! - krzyknął Sonic.

- Tak, musiałem. Chciałem posmakować tlenu.

- Ty idoto, przecież tlen nie ma sma... - i tu Sonicowi załamał się głos.

- Haha, frajer! - zaśmiał się Tails.

- Poczekaj rok lub dwa i zobaczymy kto będzie frajerem - powiedział Sonic i wykonał Spin Dasha. Jego szybkość pozwoliła mu pobiec po ścianie i dostać się do miejsca, gdzie tlen jest powietrzem, a nie tylko małą kuleczką, którą mały lis ci kradnie. Szli dalej, aż Sonic zobaczył monitor, taki jakie czasem spotykał. Otworzył go i zobaczył butelkę z wodą.Wypił ją, i nagle otoczyła go biała plazma.

- O, to tarcza wodna! Czytałem o nich! Podobno pozwalają na odbijanie się od powierzchni i oddychanie pod wodą! 

- Cicho, Tails.

Sonic zauważył, trampolinę, po czym na nią wskoczył. Leciał wysoko i szybko, zważając na to że był pod wodą. I gdy myślał że będzie na lądzie na stałe, wpadł na umiejscowione na dachu kolce.

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki